czwartek, 19 maja 2022

110 lat temu umarł Bolesław Prus

 


110 lat temu zmarł Bolesław Prus (Aleksander Głowacki).

Nekrolog w lubelskim Kurierze ukazał się dwa dni później, 21 maja 1912 roku. Ciekawostką jest, że w artykule wspomnieniowym jako miejsce urodzenia pisarza podano Puławy. Faktycznie, takie było wówczas przekonanie wśród autorów piszących o Prusie. Dopiero trzy miesiące później Aleksander Jaworowski, szkolny kolega Prusa (a także jego krewny), opublikował informację o znalezieniu metryki pisarza w Hrubieszowie. 

 

Ze zbiorów Biblioteki Cyfrowej WBP  Wojewódzka Biblioteka Publiczna 
im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie

Pisarz urodził się w Hrubieszowie, ale po śmierci babki przybył do Lublina i zamieszkał u ciotki w kamienicy przy Olejnej na Starym Mieście. W naszym mieście uczęszczał również do szkół. Również jako dorosły człowiek odwiedzał Lublin. Tu 14 stycznia 1875 roku w kościele pw. św. Ducha wziął ślub z Oktawią Trembińską. Bolesław Prus w swojej twórczości często nawiązywał do miejsca, ludzi i zdarzeń związanych z Lublinem i jego okolicami.

Bolesław Prus naprawdę nazywał się Aleksander Głowacki i pochodził z rodziny o szlacheckich korzeniach, herbu Prus. Zanim zasłynął jako autor "Lalki" czy "Faraona", pracował m.in. jako fotograf, uliczny mówca, ślusarz, a wreszcie dziennikarz i redaktor.


Trudne dzieciństwo i rosyjska niewola

Aleksander Głowacki urodził się 20 sierpnia 1847 r. w Hrubieszowie na Lubelszczyźnie. Był synem Antoniego Głowackiego, dworskiego ekonoma oraz Apolonii z Trembińskich. Wcześnie stracił rodziców, wychowywał się u babci Marcjanny Trembińskiej w Puławach, a po jej śmierci u ciotki Domiceli Olszewskiej w Lublinie.

Opiekował się nim także dużo starszy brat, Leon Głowacki, nauczyciel historii i radykalny działacz "Czerwonych", pod którego wpływem 16-letni Aleksander Głowacki przerwał naukę w gimnazjum i wziął udział w powstaniu styczniowym. Tam został ranny, dostał się też do niewoli rosyjskiej. Ze względu na młody wiek, po trzech miesiącach został zwolniony, ale sąd wojskowy pozbawił go szlachectwa. Brat Leon cierpiał na nieuleczalną chorobę psychiczną, więc młody Głowacki trafił pod opiekę wuja, Klemensa Olszewskiego.

Studia w Warszawie i twórczość pod pseudonimem "Jan w Oleju"

Naukę w gimnazjum w Lublinie ukończył z bardzo dobrym wynikiem i od października 1866 r. rozpoczął studia w Szkole Głównej w Warszawie. Jednocześnie zarabiał jako korepetytor oraz pisząc listy do "Kuriera Świątecznego", które podpisywał pseudonimem "Jan w Oleju". Borykał się z kłopotami finansowymi, przerwał studia, przeniósł się do Puław na Wydział Leśny Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa, ale po konflikcie z rosyjskim wykładowcą, we wrześniu 1870 r., wrócił do Warszawy.

Po powrocie do stolicy zarabiał na życie jako fotograf, uliczny mówca, ślusarz w fabryce. Jako poważny dziennikarz zadebiutował na łamach czasopisma "Opiekun domowy", w maju 1872 r. Od tej pory stale współpracował z wieloma tytułami prasowymi, publikował szkice społeczne, felietony i prace satyryczne.

Pisarz podpisywał się pseudonimem "Prus", zostawiając prawdziwe nazwisko - jak mówił - dla poważniejszych publikacji. Następnie w "Kurierze Warszawskim" publikował reportaże z podróży po kraju oraz "Kronikę tygodniową", w której z zaangażowaniem komentował bieżące sprawy polityczne i społeczne, zyskując popularność wśród czytelników i ich wielką przychylność.

Małżeństwo i wielkie powieści Bolesława Prusa

Stała praca na stanowisku kasjera w banku i nabierająca rozpędu kariera felietonisty i dziennikarza przyniosły Prusowi stabilność finansową. 14 stycznia 1875 r. ożenił się z daleką kuzynką, Oktawią Trembińską. Małżeństwo nie miało własnych dzieci, a ich adoptowany syn, Emil, popełnił samobójstwo w wieku 18 lat z powodu nieszczęśliwej miłości.

Wrażliwość Bolesława Prusa na nierówność społeczną, krzywdę ludzką i biedę znalazła odzwierciedlenie w jego powieściach. Pisząc prozę, nie porzucił dziennikarstwa. Był związany z "Tygodnikiem Ilustrowanym" i "Kurierem Codziennym" i większość jego opowiadań, nowel, powieści była, zgodnie z panującym wtedy zwyczajem, po raz pierwszy publikowana właśnie na łamach gazet.

Pierwsza znacząca powieść Prusa to "Placówka", rzecz o kolonizacji niemieckiej na ziemiach polskich i trudnym życiu chłopów. W historii literatury polskiej ważne miejsce zajmują także jego "Emancypantki" i "Faraon". W tym ostatnim tytule starożytny Egipt posłużył pisarzowi za przykład aktualnych w jego czasach i godnych krytyki mechanizmów władzy i sił rządzących światem polityki.

Ze względu na ważny przekaz i celne ilustracje ówczesnej Polski, wiele jego pozycji trafiło do kanonu lektur szkolnych. Maturzyści co kilka lat zmagają się podczas egzaminu maturalnego z "Lalką" i innymi utworami Prusa. Spośród krótszych form najbardziej znane to "Antek", "Katarynka", "Kamizelka" czy "Anielka".

Lalka. Z sali sądowej do literatury

Zanim "Lalka" stała się tytułem dla najbardziej znanej powieści Prusa, była przedmiotem rozprawy sądowej, o której pisarz dowiedział się z warszawskiego dziennika "Gazeta Polska". Jak donosiła gazeta, za granicą w tym czasie odbył się proces młodej kobiety, która została oskarżona o kradzież lalki.

Ostatecznie kobieta została uniewinniona. Prus zdradzał później, że proces ten wpłynął na jego zamysł i plany co do tworzenia "Lalki". I choć pierwotnie historia miała mieć tytuł "Trzy pokolenia", ostatecznie pisarz zatytułował ją "Lalka" i podobny wątek kradzieży zabawki umieścił w historii osadzonej w Warszawie.

Pogrzeb Prusa był wielką manifestacją

Do końca życia prowadził działalność publicystyczną, brał udział w akcjach społecznych, dobroczynnych, zwalczał analfabetyzm dorosłych. W testamencie ufundował stypendium dla utalentowanych dzieci z ubogich wiejskich rodzin. Zmarł na atak serca, mając 64 lata.

Kiedy 19 maja 1912 r. Aleksander Głowacki herbu Prus umarł, opłakiwała go cała Warszawa. Natychmiast zawiązał się Komitet Pogrzebowy, na którego czele stanął Henryk Sienkiewicz. Pogrzeb odbył się w czwartek 22 maja. Kondukt pogrzebowy, prowadzony przez ks. biskupa Szlagowskiego i 46 księży, ruszył z placu Trzech Krzyży z kościoła św. Aleksandra, a dalej Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, Czystą, Wierzbową, placem Teatralnym, Długą, Dziką, Powązkowską, aż w końcu na Cmentarz Powązkowski, gdzie B. Prus spoczął w grobie z wyrytym napisem „Serce serc”. Na trasie przejazdu trumny ulicami Warszawy ustawiły się wielkie tłumy, ludzie wychodzili na balkony, na cmentarz wpuszczano jedynie z zaproszeniami. Wszyscy pragnęli oddać ostatni hołd człowiekowi, który chciał mieć pogrzeb cichy i skromny, bez rozgłosu.

 

Bolesławowi Prusowi, Adam Asnyk

„Niechaj pracownik nie żali się cichy,

Gdy ziarno myśli wciąż rzucając świeże,

W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy

za trud swój głośnej zapłaty nie bierze.

Rozgłos i sława przemija tak marnie

Jak tuman pyłu, którym wicher kręci...

Choć nagle cały widnokrąg ogarnie,

Znikając z oczu, znika i z pamięci.

Opada fala uwielbieniem wrząca

I tych, co w górę wyniosła na sobie,

Po krótkiej chwili znowu na dół strąca,

I grzebie żywcem w zapomnienia grobie.

Powoli nawet dźwięk imienia głuchnie -

Zgłuszą go nowi tłumu ulubieńce -

I w bezimiennym rozsypią się próchnie

Oznaki hołdów i laurowe wieńce.

Zginą od prądów chwilowych zawiśli

Za widmem sławy goniący sztukmistrze,

Lecz nie zaginie siew szlachetnych myśli

I nie przepadną natchnienia najczystsze.

Choć pracownika noc otoczy głucha,

Wyrosną kwiaty na cmentarnej grzędzie

I nieśmiertelna cząstka jego ducha

W sercu pokoleń późniejszych żyć będzie.

A nowych czasów dążenia i czyny,

Co nieświadomie zeń początek wiodą,

Te nie więdnące dając mu wawrzyny,

Będą dla niego najwyższą nagrodą!”

 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz