Anna Henryka Pustowójtówna.
Bohaterka powstania styczniowego.
22 stycznia 1863 r. wybuchło powstanie styczniowe. Bez armii, bez sojuszników i bez realnych szans na zwycięstwo. Komitet Centralny Narodowy wydał manifest, w którym ogłosił się Tymczasowym Rządem Narodowym i wezwał naród Polski, Litwy i Rusi do walki z Imperium Rosyjskim. To był największy i ostatni w XIX wieku polski zryw niepodległościowy.
Rodzicami Henryki byli generał Trofim Pustowojtow i polska szlachcianka Marianna Kossakowska. Marianna odwzajemniła sympatię Trofima – ku niezadowoleniu matki, Brygidy z Rzewuskich Kossakowskiej. Nic w tym dziwnego, wszak od stłumienia powstania listopadowego minęły niecałe 4 lata. Ale córka nie chciała słuchać argumentów matki i w lipcu 1835 roku wzięła ślub z Rosjaninem. Marianna wniosła posag w wysokości 35 tys. rubli, młody mąż był właścicielem dwóch majątków pod Żytomierzem. Para doczekała się najpierw syna Aleksandra, potem córki Julii. Wreszcie w 1838 roku w Wierzchowiskach (majątku jej polskiej babki pod Lublinem) urodziła się Henryka, która podczas chrztu otrzymała imiona Anna Henryka. Matka nazywała ją na rosyjską modłę – Aniutką lub Aniutą, babka – Henryczką.
Najstarszy Aleksander znajdował się pod ogromnym wpływem ojca i szybko przyjął rosyjski punkt widzenia. Generał Pustowojtow rzadko bywał w domu pochłonięty służbowy obowiązkami. Zresztą miłość rodziców Henryki nie przetrwała, dlatego siostry więcej czasu spędzały u babki Marianny, która wpajała im patriotyczne wartości.
Po
ukończeniu nauki Pustowójtówna wyjechała do Żytomierza, gdzie jej matka
prowadziła otwarty dom. Bywali w nim Polacy i Rosjanie. Jednym z gości był
Jarosław Dąbrowski – oficer carskiej armii, który zdążył wsławić się
bohaterskimi wyczynami podczas walk na Kaukazie.
W 1861 roku
Henryka pojechała do Lublina, by wraz z koleżankami z Instytutu dla Szlachetnie
Urodzonych Panien wziąć udział w żałobnej manifestacji na cześć poległych w
Warszawie. Pozostała w mieście przez kilka miesięcy i organizowała wydarzenia o
wydźwięku patriotycznym.
12 sierpnia
1861 r. przedarła się przez rosyjski kordon na Placu Litewskim, by złożyć
kwiaty pod pomnikiem Unii Lubelskiej. Groziło jej za to zesłanie, ale z pomocą
lubelskich działaczy zdołała uciec z konwoju. Wkrótce dotarła w męskim
przebraniu do Mołdawii, gdzie pod okiem Zygmunta Miłkowskiego przygotowywała
się do walki. Uczyła się jeździć konno i władać bronią.
14 lutego 1863 r. stanęła w szeregach powstańczych jako „Michał Smok”. Najpierw została adiutantem mjr. Dionizego Czachowskiego – znanego z twardej ręki, ale doceniającego jej odwagę, a później adiutantem samego Mariana Langiewicza. Walczyła pod Małogoszczem, Pieskową Skałą, Chrobrzem i Grochowiskami. Pod ostrzałem przenosiła rozkazy, ratowała rannych, stawała do walki, tłumaczyła rosyjskie dokumenty i godziła spory między oficerami. Mimo niechęci wobec kobiet w wojsku zdobyła autorytet i szacunek.
Po rozproszeniu oddziałów trafiła do austriackiego aresztu, lecz po zwolnieniu wyjechała na emigrację. W Pradze była sensacją prasy (pisano o niej "Polska Spartanka"), w Szwajcarii żyła bardzo skromnie, a w Paryżu gdzie osiadła na stałe pracowała przy wyrobie sztucznych kwiatów. Podczas wojny francusko-pruskiej i Komuny Paryskiej działała jako sanitariuszka. W Paryżu odnowiła znajomość z lekarzem Stanisławem Loewenhardtem. Pobrali się w 1873 r. i wychowywali czworo dzieci. Zmarła nagle w nocy z 1 na 2 maja 1881 r. na atak serca, mając zaledwie 43 lata. Spoczywa na cmentarzu Montparnasse.
Henryka Pustowójtówna stała się znana już za życia, ale szerszą sławę zyskała dopiero po śmierci. Wielokrotnie wspominali o niej pamiętnikarze i historycy opisujący Powstanie Styczniowe. Została upamiętniona także w sztuce. Artyści wzorowali się najczęściej na popularnych fotografiach Pustowójtówny, masowo w tym czasie reprodukowanych i sprzedawanych. Jej zdjęcia w stroju powstańczym, z bronią, zostały wykonane co prawda w studiu fotograficznym w Pradze, już poza oddziałem. Pozowała w obszernym kożuchu, spodniach i masywnych butach, z włosami sięgającymi ledwie ucha – i taki zapewne był jej rzeczywisty wizerunek.
Cześć Jej Pamięci!
Koniecznie obejrzyj:






































